JERZY SZMIT POD LUPĄ CBA? TO PRAWDZIWE POWODY DYMISJI?

0

O dymisji wiceministra Jerzego Szmita mówią dziś wszystkie najważniejsze polskie media. Dymisję tę zestawia się w kontekście planowanej na listopad rekonstrukcji rządu. Nie ma ona jednak z rezygnacją niczego wspólnego, bo – jak mówi nasz informator – dymisję na szefie PiS w Olsztynie miały wymusić władze partii.

– Jurek ostatnio chodził do Beaty (premier Beaty Szydło – red.) i pytał czy może zostać, teraz usłyszał, że jego czas dobiegł końca – mówi nam anonimowo jeden z polityków PiS.

Jeszcze w środę Jerzy Szmit wziął udział w spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą w Jezioranach. Prezydent wówczas zwrócił się do niego słowami – „cieszę się, że uczestniczę w takiej ekipie, która dba o Polaków, jest z nami pan wiceminister z Ministerstwa Budownictwa i czekamy na program Mieszkanie +”. Pozornie nic nie wskazywało na rychłą dymisję.

– Dymisja to była tylko kwestia czasu, od trzech tygodni było wiadomo, że nastąpi, ale miało się to stać w listopadzie, coś musiało się stać, że kazali Jurkowi przyspieszyć – mówi nam polityk partii rządzącej.

Jak podaje dziennik „Fakt” Jerzy Szmit trafił na celownik Centralnego Biura Antykorupcyjnego! Według nieoficjalnych informacji Faktu powody odejścia Szmita z rządu są inne. Chodzi o inwestycje na lotnisku Olsztyn – Mazury w Szymanach, które prześwietla CBA.

Przewija się tam nazwisko Szmita oraz dziwnych powiązań firm z dawnymi służbami – mówi informator „Faktu”.

Tej informacji nie udało nam się potwierdzić u zainteresowanego. Z Jerzym Szmitem PiS miało już problemy. W 2009 i 2015 r. polityk tracił prawo jazdy za przekroczenie dopuszczalnej liczby punktów karnych. W 2015 r. dziennikarze Faktu ujawnili, że prowadzi podwójne życie – mając żonę i dzieci w Olsztynie mieszka w stolicy z przyjaciółką – władze partii na polecenie Jarosława Kaczyńskiego skreśliły go z listy wyborczej. W rezultacie nie został posłem, a na otarcie łez został podsekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa.

Pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu Szmit wsławił się incydentem z tabletem. Sejmowe kamery nagrały, jak po posiedzeniu podkomisji zabrał tablet jednego z pracowników Kancelarii Sejmu. Wielu posłów było pewnych, że zrobił to celowo – wraz końcem kadencji posłowie muszą oddać swoje tablety lub wykupić je za 500 złotych. Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, Szmit przepraszał i oddał sprzęt.

:: Fakt24/ReTV

Reklama
PODZIEL SIĘ